Droga, i tak niekrtka, staa si dusza z mojej winy, bo par razy bdziem, doradzaem wzi dorok, lecz matka nie okazywaa zmczenia. Wchodzia rzeko w kad ulic, zatrzymywaa si przy niektrych domach, zagldaa nawet do podwrzy, a nie omijaa i straganw, i wystaw sklepowych, suchaa ktni, rozkrzyczani gazeciarze budzili jej miech i zachwyt. 